[size="5"]"Pudzian" skazany na walkę z Nastulą[/size]


Już za daleko zabrnęliśmy, jeżeli chodzi o rozmowy z menedżerami Pawła. On sam cały czas trenuje i czeka na wyznaczenie konkretnego terminu. Pierwszą walkę jaką stoczy Nastula na gali KSW, będzie starcie z Mariuszem Pudzianowskim - zapowiada w wywiadzie udzielonym dla "Wirtualnej Polski" Martin Lewandowski. Współwłaściciel federacji KSW opowiedział nam o najbliższych planach i kolejnej gali Konfrontacji Sztuk Walki.


Artur Mazur: medialny sukces KSW jest wymierny. W jakich liczbach się zawiera?

Martin Lewandowski: samą walkę "Pudziana" oglądało średnio 5 milionów 30 tysięcy widzów, przy udziale ponad 62 procent wśród wszystkich widzów oglądających telewizję! Średnio w każdej minucie przez cały czas trwania gala przyciągnęła przed telewizory ponad 4,3 miliona widzów. Pod względem udziału w rynku przebiliśmy galę, na której zmierzył się Tomasz Adamek z Andrzejem Gołotą, którą nota bene również produkowaliśmy i to chyba jest najlepszym dowodem sukcesu 13. edycji KSW. Od 2 lat żadna impreza nie miała takich wyników oglądalności.

KSW 13 pobiła również rekord pod względem ilości widzów w hali?

Niecałe 12 tysięcy i jest to zdecydowanie najwyższy wynik w historii KSW. Poza tym nigdy nie organizowaliśmy imprezy w tak pojemnej hali jak Spodek.

Jesteście rozpoznawalni, a kibice dyskutowali o gali jak o dobrym meczu piłkarskim.

Już przy okazji 12. edycji ludzie prawie każdego zawodu i wieku rzeczywiście rozmawiali o KSW. Spodziewaliśmy się, że zainteresowanie Pudzianowskim przeciągnie się na 13. edycję. Spotkaliśmy się z sytuacją, że państwo w średnim wieku, którzy potencjalnie nie są naszymi klientami, rozmawiali o Pudzianowskim i znali nawet Mameda Khalidova. To świadczy, że zakorzeniliśmy się w świadomości ludzi.

Można powiedzieć, że MMA już nie jest sportem niszowym.

Do tego właśnie dążyliśmy. Chcieliśmy wyjść z takiego "podziemia", bo to automatycznie daje nam nową tożsamość. Nie chcemy być kojarzeni z jakimś undergroundem, czymś nielegalnym, niebezpiecznym. Ten sport na całym świecie jest dyscypliną ucywilizowaną. W Japonii i w USA, czyli na dwóch największych rynkach MMA, zawodnicy są bohaterami jak każdy inny sportowiec. Chcemy, żeby w Polsce było podobnie i ten proces już się zaczął, a na tym zyska całe środowisko MMA, począwszy od małych klubów, trenerów, zawodników. Bardzo często nawet środowisko MMA krytykując nas, nie zdaje sobie sprawy, że to my nakręcamy im koniunkturę. Teraz widzę, że przychodzi powoli moda na walki wszechstylowe, świadczy o tym fakt pojawiającej się konkurencji.

Sukces KSW, to przede wszystkim zasługa Mariusza Pudzianowskiego - zgodzi się pan z takim stwierdzeniem?

Po części tak - doceniamy wielki wkład "Pudziana" w rozpropagowanie MMA. Kosztowny Pudzianowski był wykalkulowanym ruchem promocyjno-marketingowo-sportowym. Sportowy wymiar Mariusza jest jeszcze niewielki, ale to się w przyszłości zmieni. Pamiętajmy, że to Federacja KSW, jako pierwsza dała Pudzianowskiemu nową tożsamość i przedstawiła światu "Pudziana", jako zawodnika MMA.

Z jednej strony sceny KSW stoi Pudzianowski, zaś z drugiej Mamed Khalidov. Wielu kibiców mówiło mi, że dla nich to właśnie Khalidov jest prawdziwym bohaterem.

W taki sposób jest podzielony nasz rynek. Jedni przychodzą oglądać zmagania celebrytów inni śledzą pojedynki zawodników MMA. Nasza gala nie opiera się na jednym nazwisku, co niejednokrotnie podkreślaliśmy. Na każdej gali jest kilku bohaterów. Teraz rosną nam kolejni jak chociażby Krzysiek Kułak czy Janek Błachowicz.

Występu Janka nie powstydziliby się nawet organizatorzy UFC. Z pewnością dostałby tam nagrodę za nokaut, a może nawet walkę wieczoru.

Kiedy kibice będą mogli obejrzeć kolejną odsłonę Konfrontacji Sztuk Walki?


We wrześniu. W tym momencie dopinamy terminy z telewizją Polsat i do końca bieżącego miesiąca powinniśmy poznać konkretną datę.

A miejsce?

Mamy trzy lokalizacje do dyspozycji - Łódź, Sopot i Wrocław. Kolejność w jakiej wymieniłem miasta nie jest przypadkowa.

Obsada po części jest już znana.

Janek Błachowicz zmierzy się z Danielem Taberą w finale kategorii do 95 kg. Zostanie również rozegrany nowy turniej w kategorii do 70 kg w roli głównej z Maćkiem Górskim, który jest posiadaczem pasa w kategorii do 75 kg. Łącznie obejrzymy dziewięć lub dziesięć walk, w tym oczywiście starcie Pudzianowskiego.

Jego rywalem ma być Paweł Nastula. Uda się go namówić do udziału w KSW?

Tak. Już za daleko zabrnęliśmy, jeżeli chodzi o rozmowy z menedżerami Pawła. On sam cały czas trenuje i czeka na wyznaczenie konkretnego terminu. Pierwszą walkę jaką stoczy Nastula na gali KSW, będzie starcie z Pudzianowskim. Nie mamy jeszcze dopiętych kontraktów, ale myślę, że już wkrótce uroczyście ogłosimy ich podpisanie.

My też wprowadziliśmy takie nagrody i Janek otrzymał gratyfikację finansową za nokaut wieczoru.

Czy jest szansa, że na najbliższej gali obejrzymy dwie walki wieczoru - na przykład z udziałem Mameda Khalidova?

Trudno wyrokować, ponieważ Mamed ma przed sobą jeszcze jedną walkę w japońskiej federacji SRC (Sengoku, przyp. red.). Decyzję będziemy podejmować w zależności od tego jak ułożą się terminy. Ale możliwe, że zobaczymy walkę wieczoru z udziałem kogoś innego.

Marcina Najmana?

Kolejna walka wieczoru będzie miała przede wszystkim wymiar czysto sportowy. Jeżeli wspomina pan o Marcinie, to nie wiem tylko czy Marcin zdecyduje się na walkę we wrześniu, czy na kolejnej gali .

Czy federacja bierze pod uwagę walkę Najmana z Krzysztofem Kułakiem?


Bierzemy taką możliwość pod uwagę. Osobiście nie jestem zwolennikiem tej walki, ale jeżeli się uprą i będą w stanie sensownie nas do niej przekonać, to myślę, że nawet kategoria wagowa nie będzie problemem.

Pomówmy jeszcze o Pudzianie. Ile walk stoczy na galach KSW?

Mamy podpisane kontrakty na dwie najbliższe walki, natomiast w kwestii dwóch kolejnych musimy się jeszcze porozumieć. Zgoda musi być obopólna. Poza tym nie wiemy jak Mariusz zaprezentuje się w najbliższych walkach. Może dostawać z kretesem i jego wartość jako zawodnika może spaść - tego nie wiemy. Może się również okazać, że przedłużymy kontrakty na tych samych warunkach.

A czy w notesach federacji KSW obok nazwisk Nastuli i Pudzianowskiego są inne, które przyciągnęłyby tłumy?

Oczywiście. Na horyzoncie są nawet trzy takie nazwiska w kolejce. Chcemy, aby trzech zawodników przeszło do MMA, ale jest zbyt wcześnie, aby zdradzać personalia. Na koniec chciałbym serdecznie podziękować telewizji Polsat Sport i panu Marianowi Kmicie. Szef sportu w Polsacie zaufał nam i postawił na MMA, za co jesteśmy mu niezwykle wdzięczni. Sukces KSW, to również jego sukces.

rozmawiał Artur Mazur

~wp.pl

---

Zobaczymy czy niektóre słowa zamienią się w czyny