Wczorajaszy mecz pokazał różnicę klas między dwiema ekipami, a jednocześnie może i ligami. Barcelona totalnie zdominowała Manchester, jeden celny strzał United i to jeszcze po minimalnym spalonym. Katalończycy pokazali MU miejsce w szeregu, który momentami po prostu nie był w stanie nawiązać walki. Jeśli to były dwie najlepsze drużyny tego sezonu, to widzieliśmy, jaka przepaść je dzieliła. Barcelona zagrała wczoraj jak przez pierwsze 6 miesięcy minionego już sezonu, więc wynik nie mógł być inny. Jeden ze stałych fragmentów gry Barcy pokazał jak łatwo a za razem jak pięknie można rozklepać obronę. Poruszanie się zawodników też na niebotycznym poziomie, tak jak przy golu Pedro, gdy Messi zabiera ze sobą Evrę do środka zostawiając miejsce na boku właśnie Pedro. Gol Messiego wypracowany po części przez Ville, który pięknie zostawia środek przed polem karnym dla wbiegającego tam Messiego. Machester popełnił jeden poważny błąd, wystawił dwóch napastników przez co było za dużo luk w pomocy, a te luki starał się latać Park zostawiając miejsce bardzo często Alvesovi. Drugim błędem był zbytni brak agresywności, słaby pressing i czysta gra, tak się z Barca nie da wygrać, co pokazały mecze Realu w tym sezonie i Interu w zeszłym, gdzie cały czas naciskali na swojej połowie, grali agresywnie i intensywnie przez cały mecz na granicy faulu (często faulu). To są moim zdaniem dwa poważne błędy Manchesteru, które miały wpływ na wynik. Z Barceloną można się tylko bronić glęboko schowanym i puszczać długie piłki do szybkich skrzydłowych robiąc błyskawiczne kontry. Oczywiście nie jest to za ładne dla oka, ale czasami skuteczne i w zasadzie jedyne rozwiązanie na Barcelonę.

Wygrała po prostu lepsza drużyna.